Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

10/04/2010 00:43
Zapraszam na konferencję do Płocka 22-25 kwietnia 2010. Więcej na www.katorgalia.pl

16/02/2010 13:53
Zapraszam na grupę MONSSUN na facebooku http://www.facebo.
..8262624812

22/01/2010 15:08
www.monssun.com www.monssun.pl

02/01/2010 22:18
Nie wiem kiedy otworzą nową stronę. Dodałem pliki ze szkolenia zachęcam do pobrania.

22/12/2009 13:31
Cisza.. Smile

Historia Monssunu
MONSSUN

Cześć I

(Oparte na wspomnieniach Radosława Os z okazji X-lecia wolnej Samorządności Studenckiej)



Dawno, dawno temu...

Idea powołania silnej reprezentacji studentów uczelni niepaństwowych powstała w okresie podziału środowiska studenckiego na dwie rywalizujące ze sobą organizacje studenckie: Ogólnopolskie Porozumienie samorządów Studenckich i Parlament Studentów Rzeczpospolitej Polskiej. W założeniach organizacja ta miała skupić aktywistów samorządowych z uczelni niepaństwowych w celu reprezentowania naszego środowiska oraz dążyć do faktycznego równouprawnienia wszystkich studentów. Z inicjatywa sformalizowania rodzących się struktur wystąpił Jerzy Konrad Maszało i Radosław Os, studenci Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. Na Zjazd Założycielski do Międzyzdrojów zaroszeni zostali przedstawiciele pięciu uczelni:

- Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu w Warszawie

- Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku

- Wyższej Szkoły Hotelarstwa i gastronomii w Poznaniu

- Bielskiej Wyższej Szkoły Biznesu

- Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie

Pierwszym sukcesem Stowarzyszenia było doprowadzenia do wywołania wspólnej reprezentacji środowiska studentów uczelni. 11 listopada 1995 roku na Zjeździe w Krakowie zlikwidowano OPSS i wszelkie prawa uzyskał PSRP.

Dzisiaj MONSSUN jest ogólnopolskim Stowarzyszeniem studentów uczelni niepaństwowych, działającym na podstawie ustawy o stowarzyszeniach z dnia 04.04.1989 roku. W swoich działaniach skupia się przede wszystkim na reprezentowaniu interesów studentów uczelni niepaństwowych na arenie krajowej.

Najbardziej spektakularnym projektem realizowanym przez członków Stowarzyszenia jest protest: Dość łamania prawa wobec studentów uczelni niepaństwowych!. Celem protestu jest zrównanie w dostępie do pomocy materialnej z budżetu państwa wszystkich studentów. W listopadzie 2000r. przed budynkiem Ministerstwa Edukacji Narodowej członkowie MONSSUN-u zorganizowali demonstrację w tej sprawie. MONSSUN od początku swojej działalności aktywnie uczestniczył w pracach centralnych organów samorządności studenckiej. Współrealizował projekty i opiniował akty prawne dotyczące szkolnictwa wyższego, działalność ta realizowana była i jest przez przedstawicieli w Radzie Wykonawczej, radzie Studentów, Komisjach Parlamentu Studentów RP. Również w Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, w organie opiniotwórczym Ministerstwa Edukacji Narodowej Stowarzyszenie posiada swojego reprezentanta.

Do najważniejszych akcji współorganizowanych przez członków MONSSUN-u zaliczyć można:

- działania w zakresie odstąpienia od naliczania studentom do 26 roku życia składek ZUS od umów zleceń i umów agencyjnych,

- uczestnictwo w programie zwiększania frekwencji wyborczej,

- uczestnictwo w proteście przeciwko ponoszeniu stawek VAT na książki, czasopisma i podręczniki,

- uczestnictwo w proteście przeciwko zniesieniu ulgi na przejazdy środkami komunikacji miejskiej,

- opiniowanie projektów nowego prawa dla szkolnictwa wyższym dla Ministerstwa Edukacji,

- wywalczenie stypendiów socjalnych dla studentów uczelni niepaństwowych.

Swoją siłę i witalność działania Stowarzyszenie uzyskało poprzez ogólnokrajowy, międzyuczelniany integracyjny charakter. Dzisiaj podczas Zjazdów w pracach uczestniczy ponad 100 delegatów z przeszło 100 uczelni z kraju.

Cześć II

(Wspomnienia Marzeny Weiss- Przewodnicząca Stowarzyszenia)




Swoją pierwszą w życiu konferencję pamiętam jak dziś, to był jeszcze 1999 rok, była to konferencja w miejscowości Wisła. Tam otrzymałam mnóstwo informacji zarówno na temat PSRP, jak i MONSSUN-u. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy sprawili, iż konferencja ta stała się początkiem mojego udziału w kolejnych przez następne 5 lat. Wówczas, pamiętam, iż istniała straszna różnica pomiędzy konferencjami PSRP, a MONSSUN-u. Tak, często organizowane były osobno. Na konferencjach PSRP ludzie byli bardziej spięci, sztywni, - zawsze w garniturach, często poważni. Na konferencjach uczelni niepaństwowych była zupełnie odmienna atmosfera - ludzie bardziej swobodni, weseli, odważyłabym się powiedzieć, że bardziej zintegrowani. Z czasem jednak organizowane były konferencje wspólne, gdzie w dzień górowała postawa PSRP, a wieczorem przeważała szala luzu MONSSUN'owców.

Przez pierwszy rok brałam udział w prawie każdej konferencji i wgłębiałam się w tajniki obu organizacji. Poznawałam nowych ludzi, nowe nieznane mi wcześniej ośrodki akademickie. Interesowało mnie wszystko. Zapał organizacyjny tych wszystkich ludzi sprawił, iż sama zapragnęłam zrobić coś konkretnego dla środowiska studenckiego. Najbardziej podobało mi się wówczas, iż istniała opozycja do istniejącej władzy. Tak, podobało mi się to. Do dziś uważam, iż istnienie opozycji ma swoje plusy, szczególnie wówczas, gdy tzw. władza spoczywa na laurach. Opozycja sprawia, że ludzie pełniący określone funkcje, wiedząc, iż ich praca jest obserwowana, bardziej się starają. Opozycja bowiem wytyka błędy lub sprawy, z których nie zawsze władza zdaje sobie sprawę, lub nie chce.

W 2001 roku Radek Os, ówczesny Przewodniczący Stowarzyszenia zaproponował mi kandydowanie do Komisji Rewizyjnej. Ponieważ jestem z natury straszną idealistką, co jak się później okazało zgubne dla władz tamtej kadencji, a także czułam się gotowa, by działać na arenie ogólnopolskiej, zgodziłam się od razu. W lutym 2001 roku zostałam wybrana do Komisji Rewizyjnej, a wkrótce zostałam jej Przewodniczącą. Moja natura rewizyjna doprowadziła do tego, że coraz częściej nie zgadzałam się z poczynaniami ówczesnej władzy, a odzwierciedlenie moich obaw znajdowałam w ówczesnej opozycji. Do dziś najbardziej z tego okresu utkwiły w mojej pamięci takie osoby jak Aldona Długokięcka z Płocka, największa opozycjonistka i wówczas poznany, mój przyjaciel do dziś, Tomek Czajkowski.

Rok ten zaowocował wieloma przemyśleniami i rozważaniami nt. koniecznych zmian, jakie powinny nadejść w naszym Stowarzyszeniu. PSRP nie chciał i nie powinien był się wtrącać w nasze sprawy, więc, wiedziałam, że tylko my - sami - musimy sobie z tym wszystkim poradzić. Nie działo się najlepiej. Przewodniczący Komisji nie pracowali, Rada Wykonawcza również nie wykazywała się zbytnim zaangażowaniem. Ludzie byli rozgoryczeni i pragnęli zmian. Wiele rozmawiałam z ludźmi, a dyskusje na temat rozwoju i przyszłości Stowarzyszenia często trwały do późnych godzin rannych. Pierwszym przełomem była konferencja w Międzyzdrojach, gdzie postanowiłam wprowadzić małą rewolucję. Jako szefowa Rewizyjnej złożyłam wniosek o odwołanie połowy Przewodniczących poszczególnych komisji, a także połowę Rady Wykonawczej. Przeszły wszystkie wnioski. Ludzie byli w szoku, ale i zadowoleni, że coś pozytywnego zaczyna się dziać. Wówczas ktoś zapytał się mnie, czy nie chciałabym kandydować na szefa Stowarzyszenia. Pierwsza moja myśl była taka: kurcze, baba szefem MONSSUN-u? To raczej mało prawdopodobne, tym bardziej, że od lat zawsze w strukturach był Radek. Ale zaczęłam się zastanawiać. W końcu sobie pomyślałam: A czemu nie? Postanowiłam, że skoro mam kandydować, to mój program wyborczy będzie odpowiedzią na potrzeby i oczekiwania wyborców. Jeszcze więcej rozmawiałam z ludźmi, słuchałam co mają do powiedzenia i tworzyłam swój program wyborczy. Wiedziałam, iż ludzie darzą mnie wielkim zaufaniem i nie chciałam w programie zamieszczać niczego, co do czego nie miałam pewności, że dam radę wprowadzić. Ostrożnie dobierałam ludzi, wybierałam tych najbardziej aktywnych i zaangażowanych. W ten sposób powstał zespół.

Osiągnęliśmy największe poparcie od lat. W ten sposób w 2002 roku zostałam pierwszą Przewodniczącą MONSSUN-u - kobietą w historii Stowarzyszenia. Do dziś nie zapomnę poruszenia, jakie wywołały te wybory z Parlamencie. Słychać było teksty typu: Ty, słyszałeś, baba przejęła MONSSUN, No co ty, Osa już nie ma? Żarty sobie robicie? Baba i jeszcze w czerwonych włosach&. Wiedziałam, że ten przełom odczuli wszyscy, ale pozytywnie.Dalej to już trzeba było zakasać rękawy i do roboty. A było co robić. Wyprostowanie sytuacji prawnej Stowarzyszenia zajęło nam ponad rok. Okazało się bowiem, że od lat nie rejestrowano w sądzie żadnych zmian, jakie miały miejsce w Stowarzyszeniu. Nie posiadałam żadnych dokumentów z poprzednich lat. Tak naprawdę zaczynać trzeba było wszystko od zera. Od samego początku aktywnie braliśmy udział w posiedzeniach Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych, a także w posiedzeniach Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego. Rozruszaliśmy Komisje, organizowaliśmy liczne konferencje, szkolenia. Ponieważ jako Stowarzyszenie mieliśmy prawo reprezentować tylko część uczelni niepaństwowych, zrodził się pomysł wraz z Przemkiem Kowalskim, ówczesnym Przewodniczącym PSRP - by powołać Komisję ds. uczelni niepaństwowych PSRP. Kiedy zjazd zaakceptował ten pomysł, a Rada Studentów go poparła, rozpoczęły się prace nad stworzeniem regulaminu tej Komisji. Wiele uwagi skupialiśmy na pomocy nowo powstałym samorządom studenckim, a także pomocy przy tworzeniu regulaminów przyznawania stypendiów socjalnych. W tym samym roku rozpoczęły się intensywne prace związane z promocją pożyczek i kredytów studenckich.

Rok później, w lutym 2003 objęłam władze na drugą kadencję. Wciąż intensywnie współpracowaliśmy z Radą Główną i Konferencją Rektorów Uczelni Niepaństwowych. Ponieważ ograniczono ilość członków PSRP w Radzie Głównej, udało nam się załatwić jedno dodatkowe miejsce dla reprezentanta uczelni niepaństwowych. Wciąż organizowaliśmy konferencje, szkolenia. Tworzyliśmy bazę o możliwościach noclegów w ośrodkach akademickich, a także o praktykach i stażach studenckich. Rok ten był wyjątkowy także pod innym względem. Wówczas bowiem wraz z Przemkiem Kowalskim pielgrzymowaliśmy po całej Polsce, odwiedzając większość ośrodków akademickich. Chcieliśmy bowiem móc spotkać się osobiście z samorządami studenckimi i poznać nurtujące ich problemy w ośrodkach Spotkania te dały wiele zarówno nam, jak i samym samorządom. Nie wszystkie samorządy bowiem posiadają środki, by móc wziąć udział w konferencji. Ponieważ zależało mi na stworzeniu lepszego przepływu informacji pomiędzy ośrodkami akademickimi, jak i samymi samorządami, stworzyłam Projekt Ambasador. Polegał on na tym, iż w każdym mieście wybierano jedną, bądź dwie osoby, które miały bezpośredni kontakt z nami, a także z samorządami u siebie w mieście. W ten sposób my mogliśmy w miarę szybkim czasie móc zareagować w sytuacjach, gdy samorządom taka pomoc była potrzebna, a także na bieżąco śledzić sytuację samorządów w kraju. Samorządy zaś bardziej się zintegrowały i rozpoczęły szerszą współpracę pomiędzy ośrodkami. Zorganizowaliśmy nawet szkolenie dla wybranych Ambasadorów, w ośrodku MOLO nad Zalewem Sulejowskim. Wspieraliśmy także program Uczelnia wolna od narkotyków. Organizowaliśmy różnego rodzaje imprezy kulturalne, na których propagowaliśmy to hasło.

Rok 2004 był, dla mnie przynajmniej, wyjątkowy. Po pierwsze, po raz trzeci zostałam wybrana na szefa Stowarzyszenia, po drugie był to dla mnie ostatni rok działalności we władzach statutowych, a także dlatego, iż w trakcie trwania tej kadencji planowaliśmy obchody X-lecia Stowarzyszenia MONSSUN. W roku tym obejmowaliśmy patronatem różnego rodzaju imprezy kulturalne, a także inspirowaliśmy działania Komisji. Ściśle współpracowaliśmy zarówno z PSRP, jak i z KRUN-em i RGSzW. Stworzyliśmy przewodnik Wanna be a student in Poland, który miał za zadanie promocję samorządów studenckich i Polskie uczelnie za granicą. Rok ten był niezwykle pracowity pod kątem prac związanych z projektem Ustawy o szkolnictwie wyższym. Organizowaliśmy ogólnopolskie konferencje Studenckich Kół Naukowych, mających na celu promowanie dorobku naukowego studentów. Zorganizowaliśmy akcję Rola studenta w realizacji procesu bolońskiego. Pod takim samym tytułem zorganizowaliśmy konferencję w Łodzi.

Z hukiem obchodziliśmy X-lecie Stowarzyszenia MONSSUN. Z tej okazji w PATIO WSHE w Łodzi zorganizowaliśmy wielki bal, na który zostali zaproszeni działacze z poprzednich kadencji, którym wręczone zostały dyplomy, a także pamiątkowe długopisy z logo Stowarzyszenia. Ściśle współpracowaliśmy z samorządami, pomagaliśmy zaistnieć nowym samorządom studenckim, promowaliśmy instytucje i programy oferujące stypendia, a także pracę za granicą. Wspieraliśmy również inicjatywy propagujące praktyki studenckie w renomowanych przedsiębiorstwach oraz instytucjach samorządowych. Promowaliśmy aktywną postawę w życiu społeczności akademickiej, a także koordynowaliśmy prace związane z planowanym rozszerzeniem pomocy materialnej dla studentów (tutaj wielki ukłon kieruję w stronę mojego przyjaciela Arka Doczyka).

Łącznie moja działalność w MONSSUN-ie i w PSRP trwała ponad 5 lat, z czego 4 we władzach statutowych. Dla mnie były to jedne z najpiękniejszych lat w moim życiu. Rozpoczynałam swoje wojaże na pierwszym roku studiów, kiedy to poznawałam ludzi będących często na III, IV czy V roku studiów. Mogę więc powiedzieć, że doczekałam się kolejnego pokolenia działaczy. Kiedy ja byłam na III roku, na konferencje zaczęły zjeżdżać zupełnie nowe osoby wprowadzając świeży powiew i zapał w Stowarzyszenie. Przez wszystkie te lata mojej działalności przyświecało motto, często przeze mnie przytaczane: W jedności siła Słowa te pomogły mi wybrać pierwszej kolejne wybory, pomogły wprowadzić rewolucje i liczne zmiany, pomogły wytrwać w swoich zamierzeniach. Władzę po mnie przejął znów mężczyzna, ale jest to osoba, która posiada w sobie taki zapał do pracy i z takim zaangażowaniem działa, iż mogę spać spokojnie. Wraz z nim współpracują osoby, które ja pamiętam, jak jeszcze raczkowały w samorządzie. Z wielką przyjemnością śledzę, jak MONSSUN się rozwija, a wraz z nim ludzie w nim działający. Wciąż pamiętam jeszcze pierwsze konferencje Jasia Wusa, Michała Dąbrowskiego, czy pierwsze działania Arka Doczyka. A dziś- cóż. Powiem tylko, że jestem z nich dumna.

Do dziś wiele przyjaźni z tego okresu przetrwało, choć część z tych szalonych działaczy samorządowych została już usidlona przez żony, mężów i dzieci. Mając taką sposobność, chciałabym podziękować wszystkim, z którymi miała okazję współpracować, za ich zaangażowanie, a także pomoc w osiągnięciu tych wszystkich rzeczy, którymi dziś może się szczycić nasze Stowarzyszenie. Wszystkim dziękuję przede wszystkim za zaufanie i wiarę w moją osobę przez te wszystkie lata. Dla mnie MONSSUN był jak rodzina, a bardziej jak dziecko, którego okres dorastania miałam i mam szansę obserwować. MONSSUN dąży w dobrym kierunku. Wiele zależy od kapitana, ale i od załogi. Dlatego choć mnie już nie ma, mam nadzieję, iż motto, tak przeze mnie kochane przetrwa. W jedności siła, tą jedność widziałam i odczuwałam przez lata, tę jedność widzę teraz i wierzę, że dzięki niej MONSSUN przetrwa, czego sobie i wszystkim samorządowcom życzę.

Cześć III

(???)



I w tym miejscu zaczyna się nasza historia...
Kalendarz
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Jak oceniasz nowy portal







Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Losowa Fotka
Newsletter
Aby móc otrzymywać e-maile z MONSSUN musisz się zarejestrować.